rozdział VI

*kilkanaście dni później*
Nadszedł dzień wyjazdu do Hogwartu. Gdy spojrzałam na zegarek ujrzałam godzinę 3.12. Westchnęłam lekko i zwlekłam się z łóżka. Ruszyłam na dół spragniona. Przeszłam zaspana korytarzem i wlazłam, a raczej wpełzłam do kuchni skąd zabrałam szklankę wody. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam z powrotem do pokoju. Przechodząc jednak obok salonu ujrzałam, iż w kominku pali się ogień. Po krótkim zastanowieniu i stwierdzeniu, że już nie zasnę ruszyłam do salonu. Usiadłam, a raczej padłam na kanapę i napiłam się wody. Gdy zaspokoiłam pragnienie postawiłam szklankę na stoliku po czym przykryłam się moim ulubionym kocykiem, który leżał na kanapie. Spojrzałam w kominek i zaczęłam myśleć o Egonie.
Martwię się o niego. Jestem czasami, a raczej częściej niż czasami, wredną i bezduszną osobą, ale kilka osób mnie obchodzi. Egbert to jedna z nich. On jedyny mnie rozumie i dzięki niemu nie zostałam takim zgredem jak Tom. Mam trochę współczucia i troski w sobie... Nieznaczną ilość, ale mimo wszystko trochę ich jest. To Egon nauczył mnie bycia czasami człowiekiem, a nie zwierzęciem, które pozabija wszystkich, którzy wleźli na jego terytorium. Gdy zdołał wykrzesać ze mnie choć trochę empatii stwierdził, że muszę zacząć mu płacić, gdyż nie jest to takie proste. Cóż, bezduszności uczyła mnie sama Bellatrix. Egon jednak sprawił, że dopuszczam do siebie choć garstkę ludzi. W dzieciństwie dzieci uciekały ode mnie z płaczem zaraz po tym jak podeszły do mnie, aby się zaprzyjaźnić. Dlaczego? Opowiadałam im obrzydliwe i okrutne rzeczy, bo nie chciałam ich szczerzących się twarzy u mojego boku. Zawsze byłam sama, nie licząc Belli. Rodziców nie mam, gdyż Tom ich powybijał, aż sam zainteresowany stał się kupką prochu, gdy chciał zabić niemowlę. Wychowywała mnie Bella, a następnie, gdy byłam już nastolatką, Egon. Miał on duży wkład w moją osobę i widzę w sobie dużo jego cech. Teraz ja muszę pomóc jemu.
Egon jest specyficzną osobą. Nie jest tylko czarodziejem. Jest dziwnym stworzeniem, mającym potężną moc w swoich dłoniach. Potrafił wzniecić ogień. Łatwo przychodziło mu to, gdy był zły. Jego dłonie stawały się czerwone, a ten ogień zaczynał ogarniać całe jego ciało, spalał jego ubranie, zamieniał go w płonącego żywym ogniem potwora. Bałam się, gdy mój kochany rudzielec się denerwował. Ostatnio zrobił mi krzywdę. Nie był to jednak pierwszy raz.
Egbert  ma poharatane serduszko i łatwo wpada w nostalgię. Stracił tak wiele bliskich, że pogubiłam się w liczeniu pogrzebów, na których był. Najbardziej jednak brakuje mu Melissy oraz Stevena.
Melissa to jego matka, która zmarła w wypadku. Potrącił ją zwykły, mugolski samochód. Kobieta zmarła na miejscu. Stało się to 5 lat temu, ale Egon bardzo ją kochał i nie może zapomnieć tej tragedii. Nie to co ojca, który zdradzał jego matkę na okrągło, ale to już inna historia.
Natomiast Steven to jego chłopak. Egon jest bowiem homoseksualistą. Steven zmarł pół roku temu. Został pobity na śmierć w jednym z ich ulubionych barów. Egon do dziś tam nie chodzi. Oboje bardzo się kochali i nie wyobrażali sobie życia bez siebie. To było widać. Gdy tylko przychodziłam do Egona był tam Steven. To było urocze. Rudzielec zakrywa swój smutek alkoholem, prochami i prostytutkami. Mimo, że jest gejem to zaprasza do siebie ładne panie i uprawia z nimi seks nie mając z tego żadnej korzyści i założę się, że również żadnej przyjemności. Zawsze wmawiałam mu, aby zaczął żyć i tak zrobił. Zaczął żyć na całego i boję się, że w końcu tego pożałuje.
Egon załamał się na dobre od momentu, gdy zmarł Steven. To był ostatni pogrzeb na jakim był. Po drodze zaliczył ich z 10, bądź 15. Nie wiem, jak wspomniałam, pogubiłam się przy 9...
Został mu spadek po rodzicach, dziadkach, wujkach. Dlatego jest tak bogaty. Nigdy jednak nie chciał wziąć tych pieniędzy. Śmierdziały mu śmiercią i tą czarną dziurą, która powiększała się w jego poharatanym serduszku. Nie miał wyboru i przyjął oszczędności jego bliskich.
Od śmierci Stevena rzadko widywałam go trzeźwego. Najczęściej był naćpany lub po prostu pijany. Mimo wszystko martwiłam się o niego. Przez długi czas nie wychodził z domu. Krzyczał w pokoju, a ja siedziałam pod jego drzwiami, gdyż nie chciał mnie wpuścić. Wiele razy sprzątałam mu sypialnię, którą zdemolował przez żal i smutek, jaki jest w jego serduszku. Egon to świetny człowiek, ale często zakrywa się złymi rzeczami, bo nie chce pokazywać swojego smutku.
Westchnęłam i spojrzałam na zegarek. Była 4.36. Wstałam zatem i dopiłam wodę. Ruszyłam na górę, by spakować się do szkoły. Nie uśmiechało mi się to, ale nie miałam wyboru. Weszłam do pokoju i otworzyłam kufer,w którym były jedynie książki do szkoły, a następnie podeszłam do otwartej szafy. Złapałam za tyle ubrań ile zmieściło mi się w rękach i ściągnęłam je z półek po czym bez ceregieli wrzuciłam do kufra. Dorzuciłam jeszcze kilka ubrań i butów, a następnie wybrałam sobie z 7 książek, które miałam zamiar przeczytać w najbliższym czasie i zamknęłam kufer. Złapałam za swój ulubiony plecak. Dostałam go od Egona. Nie trudno jest się domyślić, że był cały czarny, a na środku widniał mały, biały wąż. Był lekko znoszony i obwieszony różnymi gadżetami. Na przykład różowy kłębek dostałam od Bellatrix gdy byłam mała. Zachowała się po dziś dzień i tak wisi przypięty do zamka plecaka. Miałam również kilka przypinek, agrafek, breloczków... Wiele bzdetów, które czyniły mój plecaczek moim ulubionym. Wrzuciłam do niego kolejne książki, gdyż stwierdziłam, iż mam ich za mało, kilka batoników, moje pióro, które dostałam od Dołohowa na 13 urodziny, kilka sentymentalnych dupereli i zamknęłam ciężkawy już plecak.
Była już 5.11. Wątpię, żeby udało mi się jeszcze zasnąć. Zabrałam zatem ubrania, przebrałam się w nie w łazience, pomalowałam się, żeby nie straszyć ludzi, uczesałam się po czym ruszyłam na dwór.
***
Szłam przez dworzec, pchając wózek, na którym leżał mój kufer oraz klatka z rudym Harmoo. Z plecakiem na plecach dotarłam do ściany, przez którą przed chwilą przeszła grupka rudych dzieciaków wraz z rudą kobietą. Pewnie Weasley'owie. Bellatrix opowiadała mi o nich. Mówiła na nich zdrajcy krwi.
Wzruszyłam ramionami po czym ruszyłam przyspieszonym krokiem w stronę ściany.
Zamiast bólu brzucha spowodowanego uderzeniem o odbity od ściany wózek nie poczułam nic. Rozejrzałam się, a otoczenie zmieniło się nieznacznie. Różnica polegała na tym, iż pociąg, który stał po mojej lewej stronie był czerwony, a przede mną ujrzałam tabliczkę z napisem "9 3/4 Hogwarts Express "
Dookoła było pełno dzieciaków oraz ludzi w moim wieku. Panowała tam taka radosna atmosfera, że w pierwszej minucie miałam ochotę stamtąd uciec. Większość się obściskiwała, całowała namiętnie, śmiała, uśmiechała. Czułam jak brokatowa tęcza podjeżdża mi pod gardło i miałam ochotę ją zwrócić.
Przemogłam mdłości po czym ruszyłam niechętnie w stronę pociągu. Patrzyłam na ludzi przede mną swoimi zmęczonymi i pomalowanymi na czarno oczami, a oni schodzili mi z drogi z niepewnym uśmiechem, bądź strachem od strony dzieci. Za pomocą magii podniosłam kufer. Klatkę z Harmoo wzięłam w dłoń po czym weszłam do pociągu, chcąc jak najszybciej stamtąd uciec i zaszyć się w jakimś pustym przedziale.Szłam przez wagon napotykając zdziwione spojrzenia uczniów. Mimo wszystko schodzili mi z drogi. W końcu znalazłam wolny przedział. Weszłam do środka, postawiłam klatkę na siedzeniu, a kufer wsunęłam na półkę u góry. Z lekkim westchnieniem ulgi usiadłam obok Harmoo i spojrzałam przez okno. Mnóstwo dzieci obściskujących się z rodzicami, pożegnania, powitania, inne bzdety. Nonsens. Zasłoniłam okno, krzywiąc się lekko i spojrzałam na sowę.
-Czy to piekło, Harmoo? -Mruknęłam do zwierzęcia, które patrzyło na mnie niepewnie. Wsadziłam palec do klatki i pogładziłam go po główce.
Wtem drzwi otworzyły się i zajrzała do środka mała dziewczynka. Spojrzałam na nią obojętnie, a ta jeszcze bardziej się zestresowała.
-Czy... Czy mogę z tobą usiąść? -Spytała cicho.
-A czy wyglądam na osobę, z którą będzie miło się siedziało w jednym przedziale? -Spytałam, uśmiechając się obrzydliwie niczym pedofil w sklepie z zabawkami.
Ta zrobiła wielkie oczy i szybko zasunęła drzwi. Widziałam tylko jej głowę przez szybę, jak ucieka. Uśmiechnęłam się zadowolona i wróciłam do głaskania sówki.
Jeszcze wiele osób odstraszyłam swoimi odpowiedziami, bądź wyglądem. Siedziałam bowiem w czarnej bokserce, okrytej długim, szarym swetrem, a na nogach miałam czarne rurki i znoszone, miętowe trampki. Roztrzepany kucyk, związywał moje długie, blond włosy, a zmęczone oczy patrzyły na każdego jak na potencjalną ofiarę. Nie lubiłam ludzi, a to chyba było widać po moim podejściu do nich. Egon próbował mnie oduczyć odstraszania od siebie ludzi, ale to chyba jeszcze mu nie wychodziło. Wtem drzwi po raz setny się otworzyły i zajrzała do środka dziewczyna w moim wieku.
-Cześć, nie widziałaś może... -urwała spojrzawszy na mnie. Jej piwne oczy patrzyły na mnie uważnie.- Jesteś nowa? Nie widziałam cię nigdy.
-Zatem miałaś szczęście -odparłam spokojnie.
-Zapewne -odgryzła się i uśmiechnęła się lekko. Zza jej ramienia wyjrzała pewna blondynka.
-Cholera. Wchłonęło go -mruknęła owa dziewczyna.- Cześć -dodała spojrzawszy na mnie z uśmiechem.
-Jeśli bardzo wam na tym zależy możecie mnie oświecić kogo szukacie, a następnie wyjść -powiedziałam poirytowana ich obecnością.
-Nie. Bardzo zależy nam na zdenerwowaniu cię. Chyba jesteśmy blisko, prawda? -Spytała wesoło blondynka. Raczej nie miała nic złego na myśli, gdyż jej koleżanka uśmiechnęła się lekko.
-Raczej bliżej dołka na cmentarzu, ale to tak swoją drogą -stwierdziłam spokojnie.
Brunetka o piwnych oczach prychnęła i wpakowała się do środka.
-Akurat -powiedziała i usiadła naprzeciwko mnie, a blondynka obok niej.- Jestem Riley Hart, a to Evelyn Loomis  -przedstawiła siebie i blondynkę.- Podoba mi się twój sposób myślenia -dodała z uśmiechem.
-Zatem jesteś jedną z nielicznych -stwierdziłam, krzywiąc się lekko. Nie chciałam za bardzo z nikim teraz rozmawiać, mimo że obie wydawały się rozgarniętymi ludźmi.
Zapadła chwila ciszy podczas której niczym niewzruszona zaczęłam głaskać Harmoo.
-A ty jak się nazywasz? -Spytała trochę zdumiona moim zachowaniem Evelyn.
-Rebekah Ri.... Bell -poprawiłam się, nie patrząc na nie. Nie byłam jeszcze przyzwyczajona do swojego nowego nazwiska.
-Zawahałaś się -zauważyła brunetka. Spojrzałam na nią spokojnie. Czas pokłamać.
-Ciotka zawsze uczyła mnie, żebym przedstawiała się pełnym imieniem i nazwiskiem. Bzdura. Po co komuś moje drugie imię skoro będzie używał tylko pierwszego, a co jest bardziej prawdopodobne, zaraz wycofa się i ucieknie obrzydzony moimi rozmyślaniami -odparłam nawet zadowolona ze swojej historyjki.
-Skoro uczyła cię tego ciotka to znaczy, że to była taka lekcja przy stole podczas niedzielnego obiadku, czy po prostu ona cię wychowywała? -Spytała trochę niedelikatnie Evelyn.
Podniosłam się z siedzenia i spojrzałam na obie dziewczyny.
-Mój kolega próbował mnie nauczyć kultury, więc sprawię mu trochę przyjemności i powiem przepraszam -mruknęłam i ruszyłam do drzwi.
-Uraziłam cię? -Spytała niepewnie.
-Nie. Nie mam zamiaru opowiadać swojej historii osobom, których nie znam -odparłam spokojnie.
-A nie chcesz nas poznać? -Spytała z głupkowatym uśmiechem.
Spojrzałam na nie i uśmiechnęłam się lekko.
-Wydajecie się porządnymi ludźmi -stwierdziłam szczerze.- Może następnym razem. Nie spałam zbyt długo tej nocy -dodałam i wyszłam.
Ruszyłam korytarzem, mając nadzieję, że już nikt mnie nie zaczepi. Bowiem gdy byłam niewyspana nie byłam za bardzo przyjacielska. Jakże się jednak myliłam...
-Rebekah! -Usłyszałam za sobą głos Draco
Nie zatrzymywałam się. Szłam dalej łudząc się, że zostawi mnie w spokoju.
-Hej! -Znów ten głos. 'Spokojnie, tylko nie schizuj...' pomyślałam.- Rebekah, to ja....
Nie usłyszałam już głosu Draco, tylko tego stworzenia, które żyło we mnie.
-Rebekah... To ja, Strach -wyszeptał mi do ucha.
Otworzyłam oczy i ujrzałam go przed sobą. Był ubrany w długą, czarną i poszarpaną szatę. Kaptur rzucał cień na jego twarz. Dostrzegalne były jedynie jego przerażające, czerwone oczy oraz kły, zepsute, ostre, długie. Jedna ręka była ukryta pod szatą, drugą jak zwykle trzymał zgiętą przy swojej klatce piersiowej. Skóra jak u nieboszczyka. Pokryta była strupami, zaschniętą krwią. Była zasuszona i szorstka. Długie pazury były czarne i podłamane. 
-Wszystko dobrze? -Spytał, przechylając lekko głowę na bok.- Czyżbym ci przeszkadzał? -Kpił ze mnie.
-Odejdź, jestem spokojna -wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
-To dlaczego się zjawiłem? -Spytał, nadal cicho, swoim świszczącym głosem od którego dostawałam gęsiej skórki.
-Bo tego chcesz -mruknęłam, spuszczając głowę.
Strach ruszył w moją stronę. Zaczął powoli krążyć wokół mnie.
-W rzeczy samej... -wyszeptał mi do ucha.- Jesteś coraz słabsza, a ja coraz częściej będę przychodził... Wiesz czym to się kończy... -Szeptał dalej, a po moim policzku spłynęła łza.
-Zostaw mnie -wybełkotałam. 
-Dobrze. Chyba zrobiłem dość... Do następnego razu -wyszeptał i zniknął, zabierając ze sobą czerń, która nas otaczała.
Otworzyłam oczy. Okazało się, że leżałam na podłodze, a po policzkach spływały mi łzy. Nade mną klęczała Riley. Za nią stał przestraszony Draco i zdumiona Evelyn.
-Żyjesz? -Spytała brunetka.
Szybko usiadłam, prawie zderzając się z dziewczyną czołem.
-Zostaw mnie -jęknęłam, nadal przerażona spotkaniem ze Strachem.
-Chcę ci tylko pomóc -burknęła, unosząc dłonie do góry. Spojrzałam na Draco.
-Zaczęłaś krzyczeć i upadłaś na kolana. Jak do ciebie podszedłem zaczęłaś płakać i położyłaś się na podłodze -wymamrotał nadal przestraszony.
-Zapomnij o tym -warknęłam groźnie i wstałam po czym spojrzałam na dziewczyny.- Wy też -dodałam.
-Ale... - Zaczęła Evelyn.
-Zapomnij! -Krzyknęłam po czym szybko otarłam łzy. Przesunęłam pospiesznie wzrokiem po trójcie zdumionych ludzi i ruszyłam korytarzem z powrotem do mojego przedziału. Zamknęłam się w nim i oparłam się o drzwi.














Dziwny rozdział.... Tak. Zdecydowanie dziwny, choć to nie jest szczyt moich możliwości. Będą dziwniejsze (:
Dedykuję go Klaudii i Patrycji z prostej przyczyny, której nie będę tłumaczyć ;)
Tyle mam do powiedzenia. Pozdrawiam jeszcze i proszę o komentarze.
~T

Komentarze

  1. Trafiłam na Twojego bloga reklamę na fejsie. Ja również prowadzę bloga o kimś z rodziny Voldemorta, więc weszłam i postanowiłam przeczytać. Nadrobiłam prędziutko wszystko od pierwszego wpisu. Muszę powiedzieć, że Ci jeszcze sporo do perfekcji brakuje, ale skoro to Twój drugi blog, to wiadomo, można wybaczyć xD Robisz sporo błędów interpunkcyjnych, a estetyka tekstu leży i kwiczy. Bardzo źle się czyta, kiedy tekst nie jest wyśrodkowany, a pomiędzy pauzą a wypowiedzią nie ma spacji. Panuje przez to taki troszkę... chaos. Ale ja tak samo zaczynałam, tak samo to wyglądało, więc nie mam absolutnie żalu ;) Jeszcze się wszystkiego nauczysz, tylko musisz regularnie pisać i ćwiczyć. Zainteresowało mnie to opowiadanie, dlatego bardzo bym chciała, żebyś mnie informowała o każdym nowym rozdziale ("miejsce" podam na końcu), już dodałam Cię do linków, żeby nie zgubić gdzieś bloga. Gdybym mogła Ci coś poradzić już teraz, to raczej nie powinno się pisać godzin, dat urodzenia czy innych liczb/cyfr tak, jak np. na zegarku: 9:15. Powinno się pisać to słownie. Dlatego mam pytanie: piszesz prosto na blogu? Czy używasz jakiegoś programu? Mój narzeczony pisze swoje teksty w notatniku, a u mnie na komputerze później poprawia xD
    No. Więc czekam na kolejny rozdział, mam nadzieję, że pod moim najnowszym odcinkiem dostanę informację xD Powodzenia.
    www.siostrzenica-czarnego-pana.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. tutut, steven jest gejem, zdziwiło mnie to, ale myślałam o moim stevenie, bo co do egona to szło się domyślić, teraz udaję, że jestem madra c:
    kontynuujac nie strasz dzieci, zostaw te małe potwory, chyba, że sobie zasłuża
    do tego jesteśmy dziwnymi ludźmi, lubimy rozlew krwi, niewiemconapisać, ale podobała mi się schiza ze strachem.
    może będzie ich więcej, tutututu.
    kocham cię, czekam na nowy rozdział i dziękuję za dedykację, ponieważ wiem o co chodzi c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, już dawno miałam się wziąć za przeczytanie rozdziału i pozostawienie po sobie śladu, ale jakoś wyleciało mi to z głowy, za co bardzo cię przepraszam. C:
    Rozdział świetny! Ta scena ze strachem, ojej. c; I Draco taki przestraszony. Huhu... eee... wybacz, nie umiem pisać komentarzy. .-. Wiedz tylko, że czytam cały czas. :P

    Pozdrawiam i wracam do oglądania Harry'ego ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj,

    Twoje zgłoszenie zostało przyjęte do Stowarzyszenia FFHP - Magic Platform , a blog został dodany do spisu. Jednakże, proszę do nas jeszcze raz zaglądnąć i w komentarzu pod "Twoim" postem zostaw nam link do zdjęcia. Niestety, podany wcześniej link był kodem do zdjęcia na Twoim dysku - nie mogłyśmy go zobaczyć :) Polecam stronę tinypic.com, gdzie możesz zalinkować zdjęcie i nam je podesłać.

    Pozdrawiam w imieniu załogi,
    wanilijowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh dziękuję. Bardzo się cieszę (:
      Tak myślałam, ze zdjęciem będzie problem. Jestem średnim (jak nie żadnym) informatykiem ;-;
      Zaraz prześlę zdj :3
      Również pozdrawiam,
      ~T

      Usuń
  5. wow
    no nieźle
    aż mnie troche przestraszyłaś (no może nie do końca, ale jakbym czytała tak koło 1, to na pewno bym się przestraszyła!)
    Wydaję mi się, że Rebekah (dobrze napisałam imię? :/) w głębi duszy jest wrażliwa. ale to ukrywa. w sumie co się dziwić, skoro była wychowywana przez Belle? xd
    Draco jaki przestraszony ♥ lubię go takiego, troskliwego :))
    no to teraz czekam na przygody bohaterki w Hogwarcie!
    a jeszcze jedno. pomysł ze "Strachem". cudowny. po prostu bajka!
    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny!
    ~Puchonka 123
    * zapraszam do mnie c; *

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne, serio fajne. Kiedy następny rozdział???
    Miałam napisany śliczny komentarz, dałam opublikuj, a tu... Odśwież stronę :-( No i po pięknym komentarzu...
    Już nie mam weny, więc po prostu napiszę, że masz świetnego bloga i zapraszam oczywiście do mnie :-)
    Zoe
    dramione-believe-in-my-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Z ogromną przyjemnością nominowałam Cię do nagrody Liebster Awards. Więcej informacji znajdziesz tutaj: *KLIK*

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziękuję za nominację, lecz pozwolisz, że odpowiem na pytania i nominuję inne blogi trochę później.. Niedawno już dostałam nominację i nie chcę robić spamu.
    Mimo wszystko dziękuję (:
    Pozdrawiam,
    ~T

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

rozdział XXXVII

rozdział XLI

rozdział XLIV